— Nie mnie ale Boga do boju wyzywasz... i on sam z tobą i duchem ciemności, który w tobie jest, walczyć będzie — ozwał się posłany. — Stanie się jakeś rzekł — dodał — jeśli zapragniesz wojny od miecza zginiesz...

— Kto z nas dwóch? Piotrze! azali wiesz jaką mam siłę?

— Wiem że ta siła nie jest z Boga, a co nie jest z niego, upaść musi... — rzekł Piotr.

Idź drogą swoją Symonie.

— Więc przyjmujesz wyzwanie? nastawał stary chwytając za szatę Apostoła, który się cofnął unikając dotknięcia jego.

— Stanie się jakeś powiedział... — odparł Piotr, i w tłumie przechodzących znikł ze swojemi, a Symon pozostał ścigając go długo wzrokiem krwi i zemsty pełnym...

Piotr szedł daléj smutny, a uczniowie jego za nim, i przyszli tak aż ku górze, która się obok wielkiego Cyrku wznosiła, a gdy stanęli na niéj, Piotr na kamieniu siadłszy, poglądał długo na miasto, jakby upatrywał przyszłość jego i milczał...

Naówczas Pudens stojący przy nim, Candidus i inni, widząc z oczów jego, że przyszłość mu była odkrytą, ciekawie jęli pytać coby widział, a Apostoł milczał jeszcze nie chcąc im odpowiadać.

Wreszcie powstał z kamienia i poglądając na szeroki Rzym, jął mówić o nim słowy Janowemi121, a gdy mówił, oblicze jego jasne było i pałało.

— „Upadła, upadła Babilon wielka i stała się mieszkaniem czartów i strażą wszego ducha nieczystego, i strażą wszego nieczystego i przemierzłego ptastwa. Bo z wina gniewu poróbstwa jéj piły wszystkie narody: a królowie ziemi wszeteczeństwa z nią płodzili i kupcy ziemscy z mocy rozkoszy jéj bogatemi się stali. I słyszałem głos z nieba mówiący — Wynijdźcie z niéj ludu mój, abyście nie byli uczestnikami grzechów jéj, ażebyście nie odnieśli plag jéj. Albowiem grzechy jéj przyszły aż do nieba, i wspomniał Pan na nieprawość jéj. Oddajcież jéj jako i ona wam oddawała: a dwójnasób dwojako oddajcie wedle uczynków jéj.