— A jeśli to był cień zmarłéj?

— Cóż? przepowiednia może? i cóżby znaczyć miała? — badająco zapytał Cajus...

— Nie wiem... nie jestem wieszczkiem... ale zkądżeby tu na wyspie twarz nikomu nieznana?

— Przecież żywa!... u boku jéj stał mężczyzna...

Oba zamyślili się.

— Ztąd pono smutek Cezara i zamknięcie — dodał Cajus — niewolnik dostrzegł na pugilaresie wiersz jego, cieniom Agrippiny poświęcony...

— Rzecz prosta — przerwał Macron — ta kobiéta przypomniała mu jedyną ukochaną w młodości... potrzeba wyszukać téj, która jest tak do niéj podobną! oddać ją w ręce Cezara!

Cajus uśmiechnął się.

— A przyjdzież z nią młodość? — dodał. — Napróżno dotąd śledzą ją wszędzie... Priscus mówi, że pamięta oblicze żony Asiniusa, widział jéj popiersia... poznałby ją wśród tysiąca... Wysłańcy jego od drzwi do drzwi przebiegają wyspę całą...

Macron uśmiechnął się...