I widać było, że skrytego coś utaił w sobie, bo mu się usta zacięły nagle, gdy już, już słowo z nich chciało ulecieć.
— Dlaczego? — napiérając spytała cyganka.
— Dlaczego? — chmurne wejrzenie coraz śmieléj ku niéj podnosząc, odezwał się Tumry, który ją za rękę pochwycił — dlatego może, że i tybyś szła z nami; słyszysz Aza!
— Ja? to i ja ci już wrogiem jestem? — z wymówką zawołała dziewczyna.
— Nie, ale czas ci tu powiedziéć, tybyś mnie jak Raja (pana) tego spaliła na węgiel oczyma; ty nie masz serca!
— O! a na cóż ci serce moje?
— Pytasz się, Azo?
— Pytam się, boś pokochał bladą egaszi.
Tumry spuścił oczy.
— Tyś w ówczas szalała z gadziem także.