— Jakto? dokąd? — odparła niewyraźnie podnosząc na nią zdziwione oczy dziewczyna.
— A juściż pójdziesz do mnie?
— Po co?
— A jakże tu zostaniesz sama?
— Jak? a toż nasza chata, po cóż mi szukać cudzéj?
Sołoducha osłupiała, zamormotała coś pod nosem do siebie, ruszyła ramionami i przeżegnała się powoli.
— Alboż to ty myślisz tu zostać?
— A jużciż? a gdzież mam być? spokojnie odezwała się Marysia.
— Krzyż Pański z tobą! A cóż będzie! sama jedna! sama jedna!
— Kiedy nikogo nie mam, to i sama: cóż robić?