— Ratuj Janku, poczciwa duszo! — rzekł Tumry — a nie, to poginiemy.

— Oj! oj! mucha prosi komara, żeby ją ratował! Dalibóg pęknę! dalibóg pęknę!

— Chleba nie ma — rzekł cygan — mąki ani odrobinki, pieniędzy ani grosza...

— No! no! dawno ja się tego spodziewałem; a co daléj?

— Trzeba iść zarabiać gdzieindziéj, a Motrunę samą porzucić!

— A dokąd pójdziesz?

— Do kowala, do Rudni...

— I zarobisz? co ty tam zarobisz?

— A choćby bułkę chleba na tydzień; ale co zrobić z Motruną!

— A co, cyganie braciszku, to i ją weź z sobą.