Szepty te, które się przeciągnęły dłużéj niż pani Eliza wpoczątku zamierzała, zwracały już uwagę księżny Teresy i hrabiego Augusta. Gospodyni uczuła to, rzuciła jeszcze jakby pożegnalne spojrzenie na Wiktora i zwróciła się do księżny.
Właśnie Emil Marya, w chwili rzeczywistego natchnienia, poczynał w obronie przeszłości mówić do hrabiego Filipa.
— Utrzymujesz pan, żeśmy byli zgnilizną samą, zepsuciem, ruiną, żeśmy nie mieli życia w sobie, wprzód nawet niż śmierć nastąpiła; żeśmy trzymali się na nogach jak trupy, ściśnięte wśród boju, którym skupione szeregi upaść nie dozwalają... powiédz-że mi, zkąd się wzięło to życie tak potężne ducha, które się objawiło na gruzowiskach i ruinach? Zkąd czerpali siły wielcy wieszcze, kunsztmistrze, myśliciele, pracownicy, których potęgi nie zaprzeczysz? Téj siły nie mogło im dać nic innego tylko przeszłość, a zkądżeby ją wzięła, gdyby jéj w sobie nie miała? W téj więc czarnéj, zbrukanéj przeszłości, w któréj wszystko widzicie tak nikczemném, kryły się gdzieś życiodajne źródła, które z niéj na nas się wylały. Dzieci miały ojców i matki, natchnienie miało źródło, geniusz miał gniazdo swe, na którém porósł w pióra, i macierzyńską opiekę, co go wykarmiła.
Hrabia Filip stał przez czas jakiś zaniemiały.
— Wielkie pieśni, wielkie dzieła kunsztu — rzekł wkońcu — rodzą się z boleści wielkich.
— Tak — zawołał poeta — lecz i boleści wielkie potrzebują piersi szérokich, aby się w nich zrodziły i mieszkały.
— Wiész co — podchwycił hrabia August, biorąc za rękę milczącego towarzysza — uznaj się zwyciężonym. Nie możesz zaprzeczyć geniuszu naszym wieszczom pogrobowym, Adamowi, Zygmuntowi, Juliuszowi. Uznał ich nawet ten świat, co nam nic przyznawać nie chciał. Nie zaprzeczysz uroku i polotu pieśniarzom naszym, ani genialności mistrzom penzla i ołówka, a wszyscy oni przecie czerpali z téj skarbnicy, w któréj ty nie widzisz nic, nad próchno, brud i zgniliznę. Były więc niespożyte zasoby, niezamulone i niezatrute źródła, nieprzegniłe organa żywota.
— Resztki! Śpiéwy łabędzie! — odrzucił hrabia Filip krótko, jak gdyby chciał zapobiedz dalszym rozprawom, do których brakło mu już argumentów.
Nie uznawał się zwyciężonym, ale czuł że go pokonano.
Hrabia August rozśmiał się wesoło.