— To oszust!
— Nie, podczaszycu, zacny człowiek!
— Po cóż uciekł?
— Uciekł? on? wysłany został w ważnej, bardzo ważnej sprawie lóż Melchizedecha...
— Zgubił mnie!
— Jakto zgubił? — spytał szatańsko się śmiejąc Fotofero — samiście dobrowolnie głowę stracili...
— A mógłżem nie stracić jej? ty wiesz wszystko... drzwi mi dziś zamykają, każdy odwraca się odemnie.
Błyskawica oświeciła w tej chwili twarz cavaliera zimną i przęjętą nielitościwem szyderstwem.
— To naprzód źle — rzekł chłodno — że nie masz pan taktu i powściągnienia. Świat sobie, my sobie — niech gadają, odwracają się...
— Cóż to za rada?