— Co to jest? i dla czego?

— Julja tuż śpi w drugim pokoju, dała by mi dopiero, żebyśmy ją przebudzili!

— A no! to chodźmy ztąd gdzie indziej.

— A nuż zbudzi się i wstanie?

— To co?

— Potrzeba żebym był zaraz gdy oczy otworzy.

Jenerał się rozśmiał w kułak.

— A to cię widzę spętała! Cóż u kata? boisz się jej, czy co?

Podczaszyc ruszył tylko ramionami, trudno mu się przyznać było, wyszli na palcach do gabinetu, jenerał posłał swoim obyczajem po zwykłe śniadanie, ale pokazało się, że klucze wszystkie były pod poduszką u pani.

— O! o! a to widzę okulbaczyła cię kompletnie — zawołał stary ruszając ramionami niecierpliwie — poszlijże do cukierni.