— Chciałeś pan życia, świata, spróbowałeś go, odezwała się Anna, a jednak wzdychasz, nie zapłaciło cię widzę za to coś dla niego porzucił.
— Kto wie — rzekł opamiętywając się podczaszyc — może to się tak każdej przeszłości żałuje, zobaczymy później.
— Jeżeli zobaczymy! — dodała smutno Anna.
— Cóż ty z sobą począć myślisz, Anusiu? — zapytał nagle podczaszyc.
— Nic nie myślę, nie wiem co mi Bóg zgotuje.
— Naturalnie pójdziesz teraz za mąż? — uśmiechnął się patrząc jej w oczy.
— Nie wiem, nie chcę.
— Słyszałem, ktoś mi tam mówił, że ci z nieba spadły krocie, jesteś teraz bogata!
— Bogata? nie! ale Bóg łaskaw nie chciał mnie razem doświadczyć sieroctwem i nędzą.
— Z twoją twarzyczką i krociami, łatwo ci będzie teraz znaleźć męża jakiego zechcesz.