— Ja nie jestem tak łatwa w wyborze — odpowiedziała z trochą dumy Anusia — cenię swobodę, a serce... serce zewsząd objęła żałoba i wspomnienia dawne i przywiązanie dawniejsze. — Słów tych domówiła po cichu, Ordyński spojrzał w jej oczy błyszczące i wyrazu pełne.
— Kobiece przywiązanie — rzekł — to pogoda jesienna.
— Jak jakiej kobiety, jak jakie przywiązanie! — urażona odezwała się Anna.
— O! każdej! o! wszystkie! — zawołał podczaszyc.
Anna zastanowiła się oburzona i gniewna.
— Boś pan jeszcze nie znał żadnej coby imienia kobiety wartą była! — odpowiedziała z uczuciem.
— Nie gniewaj się Anusiu, znałem ich wiele i dobrze!
— Im więcej tem gorzej!
Zamilkli na chwilę.
— Pozwól-że mi pan spytać się także — odezwała się Anna — co pan myślisz dalej?