— Żartujesz ze mnie — rzekła nadąsana Włoszka łagodniejąc.
— Mówię prawdę — potwierdził król — wierz mi, Bianka jest płochą ale dobrego serca dziewczyną.
— A ja? — wtrąciła żywo Dżemma — ja zapewne nie płochą ale złą za to!
August się śmiać zaczął.
— Dziwaczysz! — rzekł.
Wolnym krokiem odstąpiła od niego piękna Włoszka i poszła usiąść na swem krześle. Twarzyczka się jej nie rozjaśniała, milczeli dosyć długo, spoglądając ku sobie.
— A! — poczęła wrzeszcie nie mogąc się dłużej utrzymać Dżemma — co ja cierpię! Zazdrość mnie spali!
— O kogoż jesteś zazdrośną?
— O tę, która przybywa — mówiła Włoszka. — Wy mnie nie chcieliście pokazać jej wizerunku, chociaż wiem że go macie. Alem widziała u królowej. Młoda bardzo, piękna.
— Nie tak jak ty?