— Ale ja.. żoną nie jestem! — westchnęła Włoszka. — Ona mieć będzie wszystkie twoje godziny, ja kradzione. Przez ten czas, gdy ani widzieć ani słyszeć was nie będę, zazdrość mnie zadławi. Umrę...
Porwała się z siedzenia.
— Nie, nie, tak pozostać nie może — dodała. — Mam do was prośbę, mylę się, mam żądanie, które spełnić musicie. Noszę się z niem.
Spojrzała mu w oczy.
— Spełnisz je? — zapytała.
— Jeżeli jest w mojej mocy — rzekł August.
— Nie, choćby nie było w mocy waszej, musicie wszelkiemi sposoby postarać u matki, aby się tak stało jak ja chcę.
August czekał, aby się jaśniej wytłómaczyła.
— Naznaczone będą panny do dworu młodej królowej — rzekła — ja muszę być w ich liczbie, być przy niej i stać na straży...
August ramionami poruszył.