Przy powitaniu ojca i matki, oko jego padło na stojącą za niemi żonę, która od tego wzroku zadrżała, poczuła nawet ów tajemniczy powiew4, który zwykł był poprzedzać odrętwienie, lecz wielka siła woli zwyciężyła to niebezpieczeństwo.
Z żoną powitanie publiczne było stosunkowo chłodne, ale Bonie wydało się obrachowanem na oszukanie ją kłamstwem.
August, znający dobrze matkę, która w tej chwili radość udawać usiłowała, widział, że była gniewną i zmagała się tylko na okazanie mu czułości.
Burza nadchodząca była nieuniknioną... król młody na nią zrezygnowany.
Po odśpiewaniu hymnu dziękczynnego i błogosławieństwie, królowie stary i młody, obie królowe, towarzyszący im dwór świetny, wszyscy na zamek jechali.
Kilka godzin zajęły uczta, rozmowy, przyjęcia osób przybywających, i Bona cofnąwszy się pierwsza do swoich komnat, przez dworzanina oznajmiła synowi, że tam na niego tegoż dnia czekać będzie, a widzieć się i rozmówić nieodzownie potrzebuje.
Dawniejszym obyczajem byłby August pośpieszył zaraz do matki, tym razem jednak dosyć na siebie czekać kazał, tak że wysłany dopiero po niego Opaliński przyprowadził go Bonie.
Królowa siedziała oparta o stół i nie rzuciła mu się na szyję jak niegdyś, oczy jej pałały ogniem, usta drżały i ręce, pierś miotała się gwałtownie.
Syn wszedł z twarzą wesołą, ale chłodny.
Milczenie Bony było już groźne.