Sachara także nikt o to nie strofował; dziwowano się tylko, że miał odwagę przywiązać się do kogoś, on, co dla siebie samego żadnej nie miał przyszłości...

Zresztą pan Rogala daleko był w tym względzie więcej pobłażającym od żony i zawsze mawiał, że za zasadę przyjął w sprawy serdeczne się nie mięszać.

Pozostało więc wszystko jak było; tylko znowu młodych dwoje musieli widywać się rzadziej, ostrożniej i na oko uciekać od siebie, aby ludziom nie dawać powodu do niechęci i potwarzy. Sachar tymczasem dumał sobie i pytał się w duchu: — co ma począć? gdzie żonę zawiedzie? z czego żyć będą? a nie przyszło mu na myśl, że z tego kąta ziemi wyjść nie może, jak ów kół wbity w płot, że jest własnością miejsca, jeśli nie człowieka i nie dorósł do swobody zwierzęcia, ruszającego się gdzie chce i gdzie oczy poniosą. Ale miłość ma dziwną czasem logikę, daleko osobliwszą od tej, którą nieboszczyk Trentowski napisał.

Rozdział osiemnasty. Jak niebezpieczna jest miłość kiedy nie ma butów

Głównie to wszystkich zajmowało we dworze, jak się stać mogło, by piękna panna Natalia przywiązała się i pokochała takiego szaleńca i odartusa jak Sachar? Nikt tego nie pojmował a wszyscy ruszali ramionami... miała bowiem do wyboru kilku pisarzy prowentowych, jednego ekonoma, kamerdynera wielkiego domu, a nawet maleńkiego dzierżawcę, który zobaczywszy ją w kościele, wzdychał do niej potężnie; mogła świetnie pójść za mąż — a dziś!!..

— Przejdzie to — mówił stary Matyasz — ale nie bez tego, żeby pannie nie szkodziło... wyda się za mąż, to pewna; jeśli nie ona sama, to rozumniejsi od niej to uczynią, ale zawsze już nie tak jakby była pójść mogła, gdyby nie ten Sachar...

Tymczasem, pomimo przepowiedni, przywiązanie ich wcale nie mijało i nie zmniejszyło się wyśmiane i ohydzone... Natalka znosiła szyderstwa spokojnie, z uśmiechnioną twarzą, nie odpowiadając na nie, co najwięcej wszystkich jątrzyło; Sachar wrzał i kipiał jak wściekły, nie znosząc najmniejszej zaczepki, tak, że w końcu zaczęto się go obawiać. A że obojga strzegła zazdrość ludzi, którzy sami się kochać nie mogąc, drugim szczęście wydrzeć chcieli, z daleka tylko lub na chwilę mogli widywać się z sobą... Miłostki przerywa lada maluczka przeszkoda, ale nie miłość prawdziwą, a wierzcie mi, że tę tak nazwać było można, choć nie mówiła po francuzku i nie chodziła w rękawiczkach.

Wiedzieli o tem, że gdy wieczorem otworzy Natalia okienko, a przechodzący Sachar przy niem się zatrzyma, ktoś pewnie będzie podsłuchiwał z krzaków ich rozmowy, że jeśli się zejdą w ogrodzie, ktoś pogoni za niemi... i milczeli, z daleka tylko patrząc na siebie.

Wszyscy zdawali się spiknięci na ich zgubę, starzy i młodzi, od Matyasza do Kasperka w kredensie, ale najsrożej obchodziła się z niemi pani Dorota, która zawsze jeszcze pojąć nie mogła, jak takim ludziom przyjść może na myśl bez pozwolenia się kochać i trwać uparcie w namiętności zakazanej.

Pan Wincenty śmiał się z jej gniewu, siedząc pod piecem, tak była śmieszną ze swą powagą pani i gospodyni domu, trwożnej o prawa nad sercami i głowami podwładnych; a im więcej śmiał się pan Wincenty, tem pani mocniej się gniewała...