Książe spuścił wzrok na szaty, nie mówił nic długo.

— Stoję przy tém rzekł — dodał cicho.

Z pomiędzy świeckich Palatyn Wszebór wystąpił.

— Miłościwy panie, odezwał się — my z prośbami do ciebie przychodzimy. Ulituj się nami i krwi niewinnéj. Wojnę począć może lada kto, a pożar ten ugasić tylko moc Boża. Od obcych ona straszna, od swoich bezbożna! Zmiłuj się nad nami.

Za nim wszystka ta gromada stojąca w izbie i za izbą, poczęła powtarzać wielkim głosem:

— Miłuj się nad nami!

Poschylali głowy jedni, drudzy na kolana poprzypadali.

— Zlituj się! zlituj!

Władysław poruszył się niespokojny, siedząca za nim Agnieszka płonęła takim gniewem że, sromając się go, to sobie twarz zasłaniała, to mimo woli miotała rękami. —

— Nie waż się ustępować! wołała do ucha mężowi. — Zastraszyć chcą, boją się sami! Nie widzisz, że iż się trwożą ciebie i gardzić będą, gdy się im upokorzysz i ulegniesz?