— Nie jest ona panią dziś i sług nie potrzebuje.
Stali właśnie w jednéj z bram zamku wychodzących w ulicę, Hiszpan pociągnął Zaklikę z sobą pod jéj sklepienie, którą kilka mdłych oświecało latarni.
— Szukasz służby, a jakiejżebyś żądał?
— Jestem szlachcic, szlacheckiéj służby wymagać mam prawo, takiéj, która się przy szabli lub szablą odbywa.
Hiszpan coś zamruczał.
— A Cosel? gdzie Cosel?
— Zapewne w Pillnitz? nie wiém?
— Chodź ze mną.
— Dokąd?
— Nie pytaj, przecież się nie lękasz?..