Patrzyli na siebie z Hiszpanem i potrzęśli głowami.
— Jakżeś się z nią rozstał...?
Zaklika zmiarkował że obudzając zaufanie, o czémś potrzebném będzie się mógł dowiedziéć.
— Zostałem wypędzony — rzekł — bo tam teraz mało sług potrzeba.
— A znasz dobrze Pillnitz, ludzi i drogi?
— Doskonale.
— I przyjąłbyś służbę inną?
— Czemuż nie?
— Choćby, choćby — dodał Flemming — wymagała, żebyś przeciw dawnej swéj pani wystąpił.
— Ja nie mam pani ani pana, oprócz króla JMości — odparł Zaklika — bom przecie szlachcic polski.