— Umiesz wróżyć? — spytała Cosel po chwili, jakby gorączkową ciekawością zdjęta...
— Jak komu? jak kiedy? — obojętnie rzekła Mlawa.
— A mnie?
Stara popatrzała na nią długo i z politowaniem.
— Poco ci wróżba? — spytała — kto doszedł tak wysoko, ten tylko spaść może: nie pytaj...
Cosel pobladła, ale uśmiechem chciała okazać męztwo, choć się jéj wargi trzęsły a łzy nabiegały do oczów...
— Cóż mi powiesz? ja się niczego nie boję — rzekła. — Umiém szczęściu patrzéć w oczy jak w słońce, potrafię spojrzeć w ciemności...
— A gdyby noc była długą... długą...?
— Nie będzie wieczną? — odparła Cosel...
— Któż wié? kto wié? — szeptała Mlawa i wyciągnęła dłoń.