— A wróć mi tylko W. K. Mość wiernym i stałym! — dodała jedną zawsze myślą zaprzątnięta Cosel.
— Z Berlina? — śmiał się August — tam mi żadne nie grozi niebezpieczeństwo, ani tobie... najcnotliwszy z dworów i najnudniejszy w dodatku.
— A Dessau? — szepnęła Cosel.
Król pokiwał głową. To prawda że była bardzo ładną; lecz gdyby była katoliczką, powinnaby zostać mniszką... Nie rozumiała wcale galanteryi, obrażała się pół-słowem. Nie, ja takich nie lubię.
August sprobował się podniéść i potarł ręką po czole tak nieostrożnie iż zsunął trefioną perukę nieco; Cosel mu ją poprawiła: począł całować ją w ręce.
— Moja Cosel — dodał — jadę, a mam jednę prośbę do ciebie; pojednałem cię z Flemmingiem, zawrzyjcie pokój wieczny: przestańcie się jeść wzajemnie.
Anna zmarszczyła się.
— N. Panie, racz to zapowiedziéć Flemmingowi nie mnie. Uchybia mi ciągle, jest zajadłym nieprzyjacielem moim. Hr. Cosel żona Augusta...
Król słysząc to dziwnie się uśmiechnął, oczy jego błysnęły dziko.
— Hrabina Cosel — dokończyła dumnie Anna — nie powinna, nie może ulegać jakiemuś Flemmingowi, ani się go lękać, ani mu ustąpić.