Gdy król August zabawiał się z obojętnością człowieka który wierzy w przeznaczenie, Karol XII także szedł naprzeciw zgotowanego mu losu. Z garścią ludzi wśród nieznanego mu kraju, rzucił się na nieznaną sobie potęgę i z męstwem lwiém, a nieopatrznością młodzieńczą stanął na polach pod Półtawą.
Bitwa ta o losach wielu krajów i ludzi rozstrzygnęła była stanowczo. Król August powracał z odwiedzin w Berlinie ciesząc się że nie został zwyciężonym przez dwór, który się wcale o przepych nie ubiegał, gdy z Polski od księżnéj Teschen wysłany kuryer przywiózł mu piérwszy wieść szczęśliwą o pobiciu na głowę Karola XII. W piérwszéj chwili król zdawał się osłupiały, zrzekł się uroczyście polskiéj korony a słowo swoje wyrzeczone w obliczu Europy chciał poszanować. W tym momencie wahania nadbiegł Flemming.
— N. Panie — zawołał — wymuszone orężem układy nic nie znaczą, potrzeba wrócić do Polski. Leszczyński nie jest królem, tysiące rąk znajdziesz na obronę praw swoich. Trzeba się zjawić tylko by zwyciężyć...
Tylu ofiarami okupiona korona była ponętną dla Kurfirsta. Wiązały się z odzyskaniem jéj plany monarchii dziedzicznéj okupionéj ofiarą prowincyj, któremiby usta zamknął zazdrosnym sąsiadom. Choćby z Rzeczypospolitéj część tylko miała pozostać zlana z Saksonią, stanowiła jeszcze wielkie państwo; odzyskać więc koronę należało bądź co bądź, aby ją z elekcyjnéj na dziedziczną przerobić.
August przyznał z Flemmingiem że pokój i układy i zrzeczenie się korony nic nie były warte, należało zebrać tylko ludzi i iść do Polski. Flemming i jego przyjaciele, dawni zwolennicy Sasa mieli mu dopomódz, nie wątpiono bynajmniéj o szczęśliwém wyprawy powodzeniu... Z Polski przybyli w zaprosiny Denhoff marszałek konfederacyi sandomierskiéj i Szaniawski biskup kujawski. Z siostrzeńcem swym Fryderykiem August miał czas w Dreznie umówić się już przeciwko Szwedowi; Brandeburgski Fryderyk nie był téż przeciwko skojarzeniu się z saskim, za czém do niego król umyślnie jeździł i tak stanęła liga, którą późniéj trzema spojonemi rękami trzech Fryderyków upamiętniły medale.
Mało miał czasu August zabawiać się w miłostki, gdy szło o odzyskanie korony. Zaledwie przybywszy do Drezna otrzymał wiadomość o bitwie pod Półtawą, którą piérwszy drukiem ogłosić kazał, pobiegł do sprzymierzeńca pruskiego aby z nim pomówić o warunki. W czasie krótkiego pobytu w Dreznie, Cosel zaledwie przywitał i pożegnał. Tu stały rzeczy gorzéj niż kiedy. Flemming czuł się silnym wypadkami. Hrabina posyłała doń kilkakroć z żądaniami różnemi w czasie niebytności króla, odpowiedziéć kazał że nie myśli ich spełniać i że ma co ważniejszego do czynienia. List ostry od Cosel zdarł w oczach posłańca i podeptał, rozkazując powiedziéć téj co go pisała że się jéj skarg i groźb nie lęka. Były to bolesne wyzywania, których Anna ścierpiéć nie mogła. Drugiego czy trzeciego dnia potém, gdy Flemming konno jadąc spotkał ją przy zamkowéj ulicy, a konia wstrzymać był zmuszony, Cosel wychyliła się z powozu i rada ze zręczności, pięścią mu grożąc, zawołała:
— Powinieneś pan pamiętać generale kim ty jesteś, a kim ja! Waćpan jesteś sługą króla, który spełniasz rozkazy; jam tu panią: chcesz waćpan wojny ze mną, przyrzekam że ją miéć będziesz.
Flemming rozśmiał się z pozorną grzecznością, rękę do kapelusza przykładając.
— Nie toczę wojen z kobietami — zawołał — a czynię to co mi dobro mojego pana nakazuje; ani się myślę kłaniać, ani kobiécym ulegać kaprysom.
Z okna karety posypały się wyrazy nie pohamowanego gniéwu. Flemming nie zważając na nie, konia spiął i ani patrząc na hrabinę pojechał daléj. Przyczém ludzie wojskowi będący przy Flemmingu, znieważyli ludzi hrabinéj; Zaklika się już brał do szabli i byłoby przyszło może do krwi, gdyby rozumniejszy ktoś ze dworu króla nie wpadł między nich i Flemminga służby nie rozpędził.