— Generale uczynisz to dla mnie.
— Ani nawet dla was, N. Panie. Jeśli ci się podoba, rzucam służbę.
— Waćpan jesteś podły, jesteś nikczemny — zakrzyczała zapominając się Cosel — łaski N. Pana uzuchwaliły cię... lecz z Drezna nie daleko chwała Bogu, do Königsteinu.
— Cosel, na miłość Boga! — przerwał August.
— N. Panie, pozwól mi także być szczerą, i ja kłamać nie umiem... powiem mu w oczy co o nim trzymam. Zapowiedział mi wojnę, ja mu ją wypowiadam.
— Z panią hrabiną wojować nie myślę — rzekł Flemming — mam cóś lepszego do czynienia. Miłość dla króla zmusza mnie w istocie do wypowiedzenia jéj wojny, bo pani kraj niszczysz i byłoby z czego wojsko wystawić, koronę odzyskać, gdyby waćpani zbytki ukrócić.
— Flemming, zapominasz się! — zawołał August, który całéj téj wyrazów szermierki słuchał bez wstrętu, pomimo że ją niby zahamować usiłował.
— Idź waćpan precz z mojego domu! — krzyknęła Cosel tupiąc nogą.
— Dom to nie jest wasz i niéma tu ani jednéj rzeczy któraby do niéj należała; jestto pałac króla pana mego, a ja bez jego rozkazu nie wyjdę — odparł Flemming.
Cosel zaczęła płakać szarpiąc suknię na sobie.