Podskarbina znajdowała że się i bez niego obejść potrafi.
Nazajutrz u dworu zbliżyła się do króla, który ją dosyć lubił.
Miała twarz wesołą i figlarną.
— N. Panie, koléj podobno na Polskę?
— Jakto? kochana podskarbino?
— Po Lubomirskiéj Cosel... po Cosel trzeba wybrać kogoś w Warszawie.
— Ale ja hrabinie Annie chcę zostać wiernym.
— W Dreźnie — odpowiedziała podskarbina — ale w Warszawie i gdy jéj nie ma!
Król się uśmiechnął.
— Czyś się téż W. Kr. Mość w teatrze choć przypatrzył naszym paniom? — spytała.