Nim pani Reuss odpowiedziała, król począł schodzić ze wschodów. Rozmowa z poufnym przyjacielem jak Fürstemberg w innym już była tonie.
— Kobiéta jest zachwycająca — rzekł król — ale przerażająca razem, jak lód zimna...
— N. Panie trzeba czasu... Kobiéty są różnych umysłów i temperamentów, cóż dziwnego że się broni...
— Broni! ale ona wyraźnie mówi, że wiekuistych chce ślubów...
— Każda miłość z początku myśli że powinna być wiekuistą, i każdéj się ona przyrzeka...
— Z tą nie przyjdzie łatwo — dodał August. — Teschen była daleko powolniejszą.
— N. Panie, ale między niemi porównania niema...
— Niestety! to prawda... Teschen jéj nie dorównywa... Poślijcie Hoymowi rozkaz aby mi się wracać nie ważył...
— Ale cóż on tam robić będzie? — rozśmiał się książe.
— Niech robi co chce — przerwał król — nadewszystko niech zbiera jak najwięcéj pieniędzy, bo mam przeczucie że moja nowa miłość wiele ich kosztować będzie. Taki brylant musi być koniecznie w złoto oprawnym...