— Zdrówże był? nic mu?
— Jako wy wszyscy — rzekł Wiaduch — zdrów jak ryba i dosyć wesoły był... Ino mi nie chciał mówić kto on... a zlitowalibyście się nademną, gdybyście mi jego nazwisko dali...
Wesołe głosy tłumne nie dawały usłyszeć nic.
— Jedźmy, gońmy! poczęto wołać ochoczo.
— E! Szczęśliwy ty chłopie, odezwał się jeden z za płota... nie wiesz kogoś w chacie przyjmował, gdy ci pany wszystkie zazdrościć będą!!
— Kogóż! przerwał Wiaduch...
— Królaś miał, król u ciebie był! krzyknął jeden i nie czekając dłużej, jak prędko przypadli, tak prędzej jeszcze dalej pobiegli.
Wiaduch i Ciarach stali w osłupieniu. Kmieć się zamyślił głęboko, ręce zacisnął, czoło namarszczył...
— To się też odemnie nasłuchał! powiedział sobie w duchu.
Tymczasem Ciarach i Bogna biegli do matki wołając, parobek się za głowę trzymał — powstała wrzawa i trwoga...