— Osyp dałeś? — grzywneś zapłacił? — krzyknął.
— Nie winienem nic — rzekł Wiaduch — patrząc w ziemię.
— Było ci dotąd dobrze na mojej ziemi — zawołał pan — bo ziemia ta moja jest i jak pies łże, kto mówi inaczej — siedziałeś spokojny — teraz dopiero poznasz, jakim ja być umiem!
Boś skarżył na mnie.
Wiaduch popatrzał nań.
— Król na was skarżył przedemną, — odparł obojętnie — nie ja przed nim...
Pan nie odpowiadał nic.
— Czyńcie sobie co chcecie — dodał Leksa — wola wasza.
Neorża miał widać wielką ochotę inaczej się z kmieciem rozprawić — lecz coś go wstrzymywało. Podniósł rękę do góry, pogroził.
— Poznasz ty mnie! — zawołał — poznasz...