— Pewnie, że ja tu robić co nie mam — rzekł, ale też i spieszyć ztąd nie chcę, aby się nie zdało komu, że uciekam od zagniewanego oblicza pańskiego!!

Jaksa spojrzał nań nawzajem, i zamilkł.

— Cóż król? — chmurno zapytał Neorża...

— Na łowach.

— Gniewny? — burknął stary.

— Jam go w gniewie nie widział nigdy prawie — odparł Jaksa. Na chwilę się uniesie, ale prędko hamować umie...

— A na mnie sierdzi się przecie! — wykrzyknął Neorża.

Nie chciał Jaksa odpowiadać wprost, co myślał.

— Ja tam nie wiem — zamruczał, sądzę jednak, że gdy na czas jakiś z oczów mu zejdziecie, a wrócicie potem, nie będzie pamięci o tem, co zaszło.

— Ale ja mu tego nie zapomnę! — zamruczał Neorża.