— Nie zarzucicie mi, abym się mięszał do spraw, do których miłość wasza mnie nie powołuje... ale dziś.

— Mówcie proszę — przerwał król.

— Uwłaczające waszej miłości pogłoski rozsiewają — począł ksiądz, a zdają się one mieć pewną podstawę. Miłościwy królu — byćże to może? Ta Esthera?

— Cóż Esthera? podchwycił król. Czy mieszka na zamku? czy ja ją królową chcę uczynić? czy mi człowiekiem być nie wolno...

— Nieprzyjaciele twoi — miłościwy panie.

Król się rozśmiał.

— Sądzę, rzekł żywo, iż większej łaski nad tę, uczynić im nie mogłem, dając taki oręż na siebie!!

Poruszył ramionami.

— Pochodzenie jej — przerwał Suchywilk.

— Nie przeszkodziło — podchwycił król — być najpiękniejszą w świecie niewiastą. Słaby jestem i nie taję grzechu mojego...