— Przecie jest na co patrzeć?
— A w domu jest co robić! — rzekł Wiaduch.
Podróżny się uśmiechnął.
Po chwili stary kmieć dodał.
— Patrzeć, to prawda, że jest na co, gdy pod pręgierzem stawią złodziei, a kosterów z mieściska chłoszcząc wyganiają, a no więcej się czem zabawić nie ma...
Do piwa Swidnickiego kmieć się nie dociśnie, firtelnicy nie dopuszczą go nigdzie...
— I na zamku nieraz by się czemu było przypatrzeć — rzekł gość.
— O! na zamek już chyba nam nie iść — śmiał się Wiaduch — tam droga dla panów nie dla sukmany... A po co?
— Po co? — odparł podróżny. — Juści, kiedy by się wam krzywda działa, dla czegożbyście i do króla nie mieli iść? On ci przecie najwyższym sędzią.
Leksa brwi podniósł do góry...