Natałka nie odpowiadała, patrząc w okno.

— Szambelan się odgraża! — powtórzyła Grzybowska.

— Czegoż chce? — spytała zwolna Ukrainka.

— Czego chce? sam pono nie wie; chce rozwodu, chce krzyża... — zaczęła się śmiać — ten mu się należy.

— Niech zrobi co chce, niech mu dadzą, co zapragnie, co mi tam!

— Ale właśnie byłoby nieroztropnie, moja szambelanowo, dopuścić rozwód i zerwać ten węzeł.

— Dlaczego?

— Dla przyszłości; król nie jest nieśmiertelny...

Wyprostowała się Natałka.

— A jaż? — spytała. Umrze on, umrę ja, może prędzej od niego. Jak się to życie skończy, innego nie chcę... pójdę tam, nad Dniepr i skoczę w wodę.