Król Jagiełło, odrzucając wyrok Wacława, a nierad wojnie, próbował jeszcze, czy jej zapobiec nie potrafi. Po naradzie z Witoldem, celem ujęcia sobie lub użycia za pośrednika króla węgierskiego Zygmunta, postanowiono osobiste z nim widzenie. Jagiełło wówczas albo nie wiedział, albo źle wiedział o stosunkach jego z Zakonem. Umówiono się o zjazd w Kezmarku (Kässmnrk) za pośrednictwem hrabiego Cilli. Król Władysław około Wielkiej Nocy zbliżył się ku granicy, pozostając w Nowym Sądczu, a pełnomocnym wysłał Witolda, który udał się do Zygmunta w towarzystwie Gastolda, Rombowda i Radziwiłła.
Zygmunt wcale się nie zapierał stosunków swoich z Krzyżakami, ale starał się je wytłumaczyć zaręczając, że mimo zawartych z Zakonem traktatów, przeciwko Polsce posiłkować nie będzie, gdyż z Polską dawniejsze przymierze na lat szesnaście zawarte, obowiązywało go jeszcze. Obu zaś stronom zwaśnionym ofiarował pośrednictwo swoje do zgody. Wedle innych zaś, Zygmunt miał wcale przeciwnie oświadczyć, że przymierza, choćby mu krwią przypłacić złamanie jego przyszło, dotrzymać nie będzie mógł, jeśli wojna z Zakonem nastąpi, gdyż Niemcom tyle winien, że ich opuścić nie może.
Witold przyjęty był z wielką uprzejmością, ugoszczony i obsypany oświadczeniami przyjaźni i najlepszych chęci. Ale chytry Zygmunt w duszę dumnego Witolda rzucił najpierwsze nasiona przyszłych marzeń o niezawisłości, o oddzieleniu się Litwy od Polski i pozyskaniu korony królewskiej. Na razie wszakże, Witold przyjął myśli te, rzucone nawiasem, do których pomoc ochoczą ofiarowano, dla oderwania go od Polski i brata — ze wstrętem i oburzeniem. Widząc, że nic tu nie uczyni, że jeszcze do zdrady go namawiać się zdają i z posła uczynić nieprzyjacielem: gniewny, obruszony, wyjechał nagle, nie pożegnawszy się i nie opowiedziawszy z Kezmarku. Zygmunt przerażony, aby o tem nie doszła wieść Jagiełłę, co knował w interesie Zakonu, puścił się w pogoń za nim, napędził go w Białej i starał się nagrodzić serdecznemi objawieniami przyjaźni, co niezręcznością swą popsuł.
Witold śpieszny wyjazd złożył na potrzebę widzenia się z bratem i nie ukazując po sobie urazy, dał się zwrócić do Kezmarku, gdzie go nowe uczty i okazałe oczekiwało przyjęcie.
Nareszcie, gdy jakby ostrzegający z niebios płomień wśród tego przyjęcia pożarł drewniane pałace Zygmunta, szkód niemało poczyniwszy, a Witold sam w zamieszaniu wynikłem o mało zabity nie został; — odjechał nic stanowczego nie uczyniwszy, z obietnicami pośrednictwa, i tą myślą nieszczęsną w duszy, której odgadnienie może, więcej niż poddanie, tak było w. księcia oburzyło.
Któż wie? Zygmunt może nie nastręczył pierwszy dumnemu Witoldowi planu oddzielenia się od Polski i starania o koronę; ale zręcznie odgadnąwszy skryte pragnienie Witolda, na jaw je wywiódł.
Celem podróży było domaganie się o zachowanie przymierza, które król Zygmunt, zapłacony przez Krzyżaków, oświadczając się nie zrywać, dodawał przecie, iż Zakonowi, jeśliby ten był napastowanym, posiłkować będzie zmuszony.
Bytność Witolda w Kezmarku nic nad to obojętne zaręczenie nie przyniosła.
Jakiemi dary ówcześni panujący wzajemnie się obsypywali, ciekawy wypis dostarcza nam wiadomości [Malinowski noty do Wapowskiego]. — Witold przywiózł z sobą dla Zygmunta: sokoły, krzeczoty, puklerze, tarcze, włócznie, dziryty, psy gończe, konie z siedzeniem i złotemi podkowy, czapki sobolowe szyte perłami, kołpaki, rękawice, zarękawki szyte, suknie, chusty jedwabne, kobierce, sobole skóry i gronostaje; kosztownie oprawne noże i cztery rogi myśliwskie w srebro okute. — (pierwszych było po dwanaście sztuk lub par). Od księżnej Witoldowej dla Zygmunta króla suknię z dwunastu guzami złotemi, czapkę sobolową perłami szytą, rękawice sobole takież i zarękawki, ręczniki złotem hartowane, obrus podobny i dziesięć siedzeń sokolich (bereł). Osobno Witold królowej Barbarze, Zygmunta żonie, ofiarował kołpak soboli szyty, rękawice sobole, zarękawki itd., a od żony trzewiki perłami szyte i inne, ręczniki haftowane złotem, rękawice sobole i sto futer sobolich.
Wkrótce za Witoldom, zjawili się w Krakowie i w Prusiech posłowie Zygmunta, pośredniczyć mający. Jagiełło dał im glejt na wolny przejazd. — Próżne były ich starania. Zakon chciał albo wojny, lub pokoju pod warunkami, na które przeciwna strona zgodzić się nie mogła. W Polsce, Mazowszu, Litwie, powszechne nastąpiły uzbrojenia. Wzorem Zakonu wysłani zostali szpiegi do Prus, dla donoszenia Polakom, co się tam działo.