W październiku zjechali się w Brześciu Litewskim król z Witoldem dla narady o dalszem postępowaniu w wojnie z Zakonem; jeden tylko Mikołaj Trąba podkanclerzy koronny był do niej przypuszczony. Tu w Brześciu posiłkujący Tatarzy pod wodzą Sułtan-Saladyna z ordy kipczackiej już się znajdowali; budowano mosty, sposobiąc się do przeprawy przez rzeki, opatrywano środki wyżywienia licznego wojska. Z Brześcia udał się król na Wołyń ku Kamieńcowi, poczem spokojnie z Witoldem i carzykiem tatarskim, zabawiał się łowami w Białowieskiej Puszczy. Ogromną ilość ubitej, osolonej zwierzyny przygotowano w beczkach na czas wojenny. Z Białowieży król wrócił do Polski, Witold do Wilna, dla dalszych rozporządzeń.
Krzyżacy w tym roku jeszcze zawarli traktat pokoju i wzajemnego przymierza z Zygmuntem królem węgierskim, który obowiązał się posiłkować ich przeciwko Litwie, Rusi i Polsce nawet [Bude. an. 1409 VI. in Vigil. S. Thomae Apostol.].
1410
W początku 1410 roku w Pradze rozwiązać się miały sądem króla czeskiego Wacława zatargi Zakonu z Polską, Litwą i Mazowszem. Przybyli tu posłowie z każdej strony przeznaczeni do wyświecenia tyczących się jej okoliczności. Z Polski: Albert Jastrzębiec biskup poznański, Zbigniew z Brzezia marszałek koronny, Wincenty z Granowa kasztelan nakielski, Andrzej z Prochoczyna starosta wielkopolski i Dunin ze Skrzynna sekretarz królewski; od Litwy Butrym i Mikołaj Cebulka sekretarz Witolda; od Mazowsza Ścibor Rogala z Sanchocina, marszałek ks. Janusza, Plichta marszałek ks. Ziemowita; od Krzyżaków w. szpitalnik Werner Tettingen i hr. Albert Schwarzburg, komandor toruński. Krzyżacy obwiniali króla i Witolda, ci Krzyżaków.
Król Wacław pozyskany już na stronę Zakonu, ku wyrokowi na korzyść jego się skłaniał; żale Witolda i jego objaśnienia, całkowicie nawet odrzucono, wyłączając Litwę. Posłowie polscy odsunięci od króla, zimno w Pradze przyjmowani i ledwie proszeni do stołu, u którego zasiadali Krzyżacy i ich opiekunowie, po naradzeniu się między sobą postanowili wyroku spodziewanego nie przyjąć, jako widocznie stronnością natchnionego. Jakoż wyrok ten spisany był w istocie z dziwnem zapoznaniem i praw króla, i okoliczności, które wojnę wywołały, a upokarzający dla Polski i Litwy.
Wedle niego każdy miał pozostać przy krajach nadanych przez cesarzów, królów i książąt, mocą aktów, jakie mu służyły. Dobrzyńska ziemia zwrócona być miała królowi, ale wprzód oddana w ręce pośrednika króla czeskiego. Żmudź z mocy przywilejów i nadań cesarskich, Stolicy Apostolskiej, Jagiełły i Witolda zwrócona być powinna Zakonowi; król Polski wspomagać nie ma tych, co by się temu sprzeciwili. Tymczasowie pełnomocnik króla czeskiego ma ją odebrać. Poganom nikt posiłkować nie powinien, niewolnicy bez okupu wolno być mają puszczeni. Rozsądzenie wzajemnych pretensji o zniszczenia, morderstwa, łupy, zostawiał sobie król czeski do późniejszego czasu; sądowi jego wszyscy, włączając w to ks.ks. mazowieckich, posłuszni być mieli. Drezdenek przysądzony królowi węgierskiemu itd. — Zawarte między królem Kazimierzem a Zakonem przymierze ma się odnowić na przyszłe Zielone Święta we Wrocławiu, a przez papieża i państwo rzymskie utwierdzić. Rozejm stanowi się do św. Jana, królowi polskiemu odmówiony tytuł ks. Pomorza.
Większe jeszcze było podziwienie i zniechęcenie posłów, gdy się dowiedzieli, że nie tając się wcale ze swoją do Zakonu skłonnością, król Wacław nadał mu nie wiedzieć jakiem prawem, pod błahym pozorem, że król Jan czeski, przodek jego podbił tę ziemię — część Litwy z Grodnem graniczącą, Pustynię Sudawską, kraj Zapuszczański. Było to jasnym dowodem, komu sprzyjał. Sąd w sprawie o Drezdenek i Żmudź lepiej jeszcze to stwierdzał; posłowie też polscy wyroku przyjąć odmówili.
Król czeski, rozgniewany, począł im grozić:
— Widzę, że nie wasz król królem, ale wy nim jesteście — zawołał — Chcecie więc wojny? dobrze, ja i mój brat król węgierski, będziemy przeciw wam Zakon posiłkować; a z pomocą Bożą zapędzim was w dawne wasze granice! —
Wcale nieustraszeni tem posłowie, odjechali z Pragi, odrzuciwszy wyrok. Król polski, wykład swojej sprawy i zażalenia rozesłał po dworach królów i książąt Zachodu, na rozsądek powszechny zdając swą sprawę. Zakon werbując pogranicznych ludzi, pociągnął ku sobie ks.ks. szczecińskich Swantibora i Ottona.