Gospodyni załamała ręce na stole.
— I tak wszystko się tedy rozbije o to, że nam nikt po polsku nawet przełożyć nie chce sceny jakiej, coby przy dobrej grze króla oczarowała, a teatr nam stworzyła...
— Musimy poczekać, odezwała się Laura, pragnienie tej zdobyczy jest w powietrzu, a gdy wszyscy czują potrzebę, musi się znaleźć co ją zaspokoi. Wszak potrzeba jest przeczuciem przyjścia tego czego pożąda.
Ksiądz Bohomolec popatrzał na nią...
— Bardzo mistycznie to waćpan pojmujesz, rzekł, lecz potrzeba rzeczywistą być musi... a fantazji ludzkich Opatrzność nie ma obowiązku zaspakajać...
Rozmowa stała się ogólną o tej teatru potrzebie i pożytku, zdania były różne, a to wszystko do upragnionego tłómaczenia nie prowadziło. Zaczęto nalegać na księdza Bohomolca, aby złoto robić próbował.
— W najlepszym razie zrobię ichmościom kawałek tombaku, który choćby dziś świecił, jutro zczerniały na śmiecie rzucicie...
Bogusławski ucałowawszy go, przysiadł się do wyboru sceny, rachując na to, że ją z panem Borowieckim odegra...
Laura miała grać rolę kobiecą.
— A nie będziesz się waszmość wzdragał włożyć spódniczkę i rogówkę? zawołała śmiejąc się gospodyni...