— Przynajmniej nie przezemnie, śmiejąc się dodał ksiądz Żagiel, bo ja wcale nie wiem co się we dworze dzieje i chyba wypadkiem ktoś mi co ztamtąd nierychło przyniesie. Najprędzejby Aron mógł dać znać dla niego Dobek nie ma pono tajemnic.
— Aron? Aron? powtórzyła ciekawie Noskowa wiążąc węzełek na chustce — Aron...
— Przez Arona tam robi się wszystko...
— A ten Aron jest zapewne ubogim faktorem? spytała wdowa.
Ksiądz się rozśmiał.
— Aron Levi? ha! ha! Aron Levi ma pewnie więcej od nas obojga... a mało mniej od swojego pryncypała... handlują razem na spółkę...
— Z żydem? on?
— Ja sądzę, że on by z tatarem handlował, gdyby zarobku był pewien...
— Aron ma pewnie dom w miasteczku? wtrąciła pani Noskowa.
— Ma murowaną kamieniczkę w rynku, a inne domy większe w kilku miastach...