— Chodź aspan tu, rzekła.
Poprowadziła go przed Dobka...
— Pytam się czy jest pokój gościnny i czy opalany? Odpowiadajcież we dwóch, kiedy pojedyńczo gadać nie umiecie.
Dobek i Eliasz popatrzali się smutnie na siebie, a z oczu ostatniego znać było, jakby się w nim z gniewu zagotowało.
— Pokój gościnny, pokój gościnny! mruknął Salomon, ale u nas goście nie bywali nigdy... gdzież pokój gościnny?
— Nie ma! no, to niech się kto z domowych wyniesie, a przecież ja tu przenocować gdzie znajdę...
Ręką odprawiła służącego.
— Proszę żeby mi było ciepło!
Na zegar spojrzawszy, zobaczyła jejmość dochodzącą godzinę trzecią z południa.
— Pójdziemy na górę, rzekła; muszę przecie tego waszego gagacika poznać i przybliżyć się do niego, kiedy z sobą pod jednym dachem żyć mamy...