— Mów jegomość, co robić? do kogo posyłać? co chować? zawołał Aron. Mów jegomość prędko, póki te zbóje śpią i nie słyszą.

— Nic, nic, mój Aronie, poszlej do Konopnicy, daj znać tamtym...

— A co znaleźli? spytał ciszej Aron.

— Cóż oni mogli znaleźć? uśmiechnął się stary.

— A..? Tu nie śmiejąc wyrzec o co mu chodziło, Aron wydobył ręce i w dłoni pokazał, jakby liczył.

Dobek pokiwał głową przecząco — i uśmiechnął się smutnie.

— Nic? powtórzył.

Więzień powtórnie dał ten sam znak.

— Czy mam gadać z komissarzem? mówił dalej stary, wskazując znowu na dłoń i licząc niby...

— Dać pokój! na co? to się ułatwi inaczej, nie znajdą nic.