Do drzwi z drugiej strony zaczęła się dobijać Lassy, rotmistrz i Dobkowa weszli razem.

— Cóżeś to asani z siebie za monstrum zrobiła? począł rotmistrz zobaczywszy ją, a to istny djabeł!

Lassy spojrzała groźno...

— Mów, czego chcesz? ile? przerwała starościna, nie ma czasu do stracenia. Rotmistrz waćpanią do granicy odstawi.

— A no, dobrze, choć w takiem towarzystwie niebardzo miłą odbędę przejażdżkę, ale to asani muszę powiedzieć, że gdybyś tu jeszcze raz powróciła to, słowo daję, zduszę...

Lassy krzyknęła odskakując od niego.

— Mów, czego chcesz? powtarzała Dobkowa.

— Nie powiem nic! nie ruszę się! dopóki ten człowiek nie odejdzie, odparła Lassy.

Stali wszyscy, przybyła odsuwała się z obawą od rotmistrza coraz dalej, a w Porębie rosła złość niema widocznie, żyły mu nabrzmiewały na czole i oczy czerwieniały... Starościna powtarzała: mów czego chcesz...

— Ja od tysiąca dukatów nie ruszę i na drogę musicie dać... ja się dla was poświęciłam...