— Niech się nie pokazuje, rzekł, mnie trudniej będzie uczynić coś niż komu drugiemu, bom na oczach i w podejrzeniu, lecz znajdą się inni.

— Majątek dano w administrację na zniszczenie, rzekł Eljasz, trzebaby i to ratować.

— Komu? spytał regent.

— Niegodziwej kobiecie, za której zdradą i poduszczeniem wszystko się to stało. Dobry nasz pan jedengrzech w życiu popełnił: ożenił się ze złą kobietą i nie naszego wyznania; ta do tego przywiodła.

— Kobieta! szepnął regent, zawsze kobieta, począwszy od raju; jestem pewien, że Judasza poduszczyła zła niewiasta.

— Ta kobieta tu jest, i nieomieszka zabiegać pewnie... mówił sługa.

— Piękna? spytał stary.

— Dla złych może piękną być, ale sprośna to piękność! westchnął Eljasz.

— Tem gorzej! spokojnie mówił gospodarz. A rozumna?

Eljasz ramiona dźwignął.