— Tam go nie ma... rzekł Przepiórka.

— Jakże ty o tem wiesz?

— Wiem, juścić, przypadkiem...

— I wiesz może gdzie on jest?

— A tu, w Warszawie! spokojnie odpowiedział Przepiórka.

Dobkowa aż skoczyła ku niemu.

— Tu! w Warszawie? co pleciesz? jakim sposobem mógłby tu być? zkąd ty się o tem dowiedziałeś? kiedy?

— Dopiero dziś, począł Przepiórka. W ulicy zdybałem Eliasza... choć on mnie nie widział... poszedłem za nim i wywąchałem wszystko... Jest on i córka, i już koło sprawy się krzątają.

Załamała ręce pani Dobkowa i poczęła nie chodzić, ale latać po pokoju, chwytając się to za głowę, to za serce.

— Biegaj natychmiast do generała, i powiedz mu o tem, a proś niech do mnie przyjdzie o której porze chce... Muszę się z nim widzieć. Idź natychmiast! chwili nie ma do stracenia... Biegaj!