— Dobek... starościna borowiecka!

— A! tak! a nie znasz pani tej pięknej panny Laury Dobek... co grała na teatrze? dodał książę... Co dla tej tobym poszedł w ogień i w wodę.

— To moja pasierbica! opryskliwie zawołała starościna, niegodziwa dziewczyna.

— Ale bardzo ładna i młoda! rzekł książę chłodno... czy pani ją odzyskałaś?

— Nie wiem gdzie się znajduje.

— Była tu w Warszawie, wszyscyśmy ją admirowali w „Polyeukcie,” mówił książę zapinając mankietki... Warszawie całej głowę zawróciła — i mnie.

Dobkowa ukąsiła się w wargi.

— I to zapewne powód, że książę mi nie zechcesz dopomódz?

— Przeciwko niej?

— Przeciw jej ojcu.