— Trzykroć...

— Dukatów? dukatów? zawołał rękę jego chwytając wojewoda.

— Tak jest...

— Nie żartujesz?

— Nigdy w świecie...

— Na ileż to głów idzie? mosterdzieju? począł wojewoda wzdychając.

— Na jedną...

— Z respektem! piękna głowa! rzekł stary podagryk trąc kolano... z respektem.

— W istocie, głowa piękna i od pieniędzy piękniejsza, odezwał się Tyszko, bo to własność panny rozumnej i ślicznej.

— Hę? Lubomirska? Sanguszkówna? czy co za jedna?