— I kuferki z pieniędzmi? spytała pani.
Stary nic nie odpowiedział, i wskazał wyjście prosząc, by do pierwszej izby wróciła. Pani Noskowa na ten raz była posłuszna, lecz uśmiechnęła się złośliwie, jakby mówiła w duchu:
— Zobaczymy! o tem potem...
Po tych oględzinach spoczywając, wróciła jejmość do kwestji pomieszczenia swego.
— A cóż zemną asindziej zrobić chcesz?
— Mam nadzieję, że asindźka zemną razem zamieszkasz, dopóki pokoje jej na dole nie będą wyporządzone.
Noskowa spojrzała nań.
— Ty się boisz córki! no! to ja się sama z nią rozmówię.
— Na miłość bozką!
— Daj pokój, ty mnie rozumu uczyć nie będziesz.