Tobiasz otworzył szafę powoli i patrzał na wyskakującego z niej Ruperta, który jak opętany poleciał do drzwi, wybiegł i zatrzasnął je za sobą.

Muzyk zwrócił się raz jeszcze ku Hersylii, wziął jej rękę, położył na sercu — westchnął i wyszedł.

IV

Wyleciał więc Rupert pełen złości z komnaty, i zbiegł na dół gdzie go Majster z Suchym oczekiwał. Po minie Ruperta poznali od razu ze mu się cóś złego przytrafić musiało, ale Rupert wstydził się wyznać i chodził tylko włożywszy ręce w kieszenie, zgrzytając zębami i układając plany zemsty.

Po chwili, Suchy przerwał milczenie.

— Kolego! o czém znowu myślisz? czas do roboty — czy cię co opętało?

Mała poczwarka usiłowała przybrać minę pogodną.

— Więc idziem, rzekł, niech Majster niezapomni wziąć z sobą narzędzi.

— Idziemy.

— Idziemy.