Jan zastał ją z xiążką w ręku samę jedną.
— A, to pan, zawołała — zadziwiona — choć jeden nie zapominasz o nas?
— Dla czegoż mnie pani posądzasz nawet o to —?
— Bo — bo — bo drudzy —
— Ja nie należę do drugich.
— Wszędzie chcesz być pierwszym? zażartowała ze zwykłą swoją wesołością. —
— Tam gdzie być można pierwszym i ostatnim.
— Zagadka — nierozumiem zagadek.
— Jakże się ma starościna?
— Zdrowa, ale w zimie nie wychodzi prawie ze swojego pokoju.