— Dobrze, za kilka tygodni mogę być z powrotem, zrobić majątek ciężko, ale rozdać go najłatwiej. Oddam ziemię najuboższym z ubogich, tym co ją od wieków uprawiali, wieśniakom. Jestem ci wdzięczen za podanie tej myśli i cieszę się nią.

Julja spojrzała mu w oczy, podała rękę i pierwszy raz na jego ramie schyliła głowę, łza jakaś nieproszona zalśniła się w jej oku, ale znikła.

Weszła Marja, Jan musiał Julję pożegnać, i spieszno mu też było dopełnić to, co miał prawo, za ostatnią już próbę uważać.

Nazajutrz leciał do Litwy.

W miesiąc powracał do Jarowinej i stawił się Julji, składając dowody, że spełnił co mu kazała.

Teraz już próba ostatnia — rzekła Julja — po niej jesteśmy na zawsze razem i — szczęśliwi.

— Jakto? jeszcze próba? jeszcze niewiara? Juljo — gdybym cię tak nie kochał, nie mógłżebym wreście uczuć się obrażonym nieufnością?

— Lecz właśnie dla tego, że mnie kochasz, spełnisz jeszcze jedną, tylko jedną prośbę moją.

— Spełnię wszystko dla ciebie, lecz nielepiej żeby od razu kazać mi się powiesić lub utopić.

— Janie — gorzko mi wyrzucasz moją miłość.