— Ja sama namówię ją na to.

— Lecz ludzie?

— Cóż ludzie powiedzieć mogą?

— Mogą rzucić potwarz na nią. —

— Nie lękaj się. — Nikt tu bywać nie będzie, nikt nie postrzeże — ja wszystko obmyśliłam.

— Godziż się tak żartować z jej sercem, draźnić uczucia?

— Spodziewam się, że ani jej serca, ani uczuć nie dotkniesz. Możecie sobie być najzimniej, najobojętniej, najchłodniej, bylebyście codzień się widywali, a na te dzienne odwiedziny najmniej naznaczam godzinę. Będziecie mogli mówić — o mnie naprzykład? — A jeśli w końcu zaczniecie mówić — o sobie —

I cichym głosem dodała,

— Ja ustąpię wam z drogi.

Niepodobna było przekonać Julję i uprosić ją, aby tę dziwną próbę, w której narażała na najprzykrzejsze położenie przyjaciółkę i kochanka — odstąpić chciała. — Jan błagał ją — napróżno; odjechać musiał przyrzekając, że spełni rozkaz.