— Ślicznie pani mówi. — Często człowiek niema cnót, które dobry nauczyciel wpoić mu może.

Ta część rozmowy już była cichszą, bo podkomorzyna zaczęła coś o balu, a Jan i Julja mogli ją prowadzić niepodsłuchiwani.

— Zechcesz być pani nauczycielem moim?

C’est selon — naprzód wiedzieć muszę przymioty ucznia.

— Wielkie i nieograniczone posłuszeństwo i — dodał — wiara w niego i coś więcej jeszcze.

— Cóż więcej?

— Powiedzieć się boję.

— O! już nie jesteś pan mężny.

Przyznałem się do bojaźni w pewnych okolicznościach.

— Ale czyż tu jest czego się lękać?