Ona, zobaczywszy we drzwiach kasztelana, zwróciła się do niego i łamanym językiem niemieckim, śmiejąc się sama ze swej mowy, zapytała go, jaką by miał sprawę. Ofiarowała się w miejsce męża ją rozstrzygnąć.

Kasztelan spojrzał, badając, na pana, który głowę spuściwszy, milczał. Po chwili dopiero zwrócił oczy na nią i rzekł:

— Schwytano zdrajcę! Cóż z nim byś uczyniła?

Ryksa brwi ściągnęła.

— U nas zdrajców wieszają albo ścinają — odparła. — A u was?

— Śmiercią też karzą.

— Kogóż zdradził?

Kasztelan wtrącił:

— Z wrogami się znosił169, ludzi przeciw panu buntował.

Księżna zadumała się nieco, ale w twarzy jej usposobienia do łaskawości nie było. Bawiła się rękawem swej sukni obojętnie.