— Dajcie no tylko wiedzieć mnie, gdzie go z małym pocztem przydybać można — rzekł — a ja się bez was obejdę.

Szeptali znowu po cichu. Zaręba tych, na których najwięcej liczył, pokazywał księciu i przyprowadzał. Umawiano się i spierano. Niemcowi oczy coraz goręcej pałały; z niektórymi, co się z nim lepiej rozmówić mogli, szwargotał dłużej i poufniej. W końcu wszyscy stali zgodni. Książę głośno zaczął sypać przyrzeczeniami łask i napędzał, ażeby nie tracono czasu.

Wtem z dala odezwał się krótkim, urywającym głosem róg w lesie. Był to znak jakiś umówiony, jeździec drgnął, konia żywo zawrócił, głową dokoła skinął na pożegnanie i w gąszcz popędził. Ziemianie też żwawo pobiegli do swych koni, i wkrótce oprócz Zebra i Niechluja nikt na łące nie został, tak spiesznie każdy w swą stronę się wynosił.

— Teraz — zaśmiał się Michno, powracając do swej lepianki — gdy dwu Ottonów mamy z sobą, nie ujdzie nam królik! Niech się po godach wysapią, a sprawiemy196 im lepsze od tych.

Rozdział XI

Ze spuszczoną głową nad stołem stojąc, ksiądz Teodoryk przypatrywał się, jak na gorącym wosku pisarz Tylon ogromną pieczęć wyciskał. Świeżo ona była wyrzezana z porady Świnki arcybiskupa na większą zgryzotę innym polskim książętom, a stały na niej dokoła słowa:

Reddidit Ipse Solus Victricia Signa Polonis.

(On sam przywrócił Polakom zwycięskie znamiona).

On i Tylon, gładząc bródkę swą krótko postrzyżoną, przyglądali się z uczuciami różnymi tej pieczęci majestatycznej, którą po raz pierwszy zawiesić miano u pargaminu197 na jedwabnym sznurze.

— A co — odezwał się Tylon do zadumanego Teodoryka — a co? Nie jest-że wspaniała? Nie majestatyczna? Nie pańska? Nie królewska? Mają śląscy czarnego orła, my białego... Już na naszej pieczęci nie lada jeździec na szkapie, co przystał książętom, ale orzeł, jakby cesarski! I napis piękny; nie chwaląc się, jam go układał: Sigillum Praemislai Polonorum Regis et Ducis Pomeraniae198.