Wtem Mina niecierpliwa wyrwała się z kąta. Ujrzawszy ją, Henryk się rozśmiał, bo o niej pewnie słyszeć musiał, i przypatrywał się ciekawie.

— Po grzywny do Poznania nie potrzeba! — zawołała. — Tysiąc grzywien znajdzie się w Lignicy dla polskiego księcia.

Nie tłumacząc się więcej, przystąpiła do swojego pana.

— Gotujcie się do drogi! — rzekła wesoło. — Do jutra rana ja okup zapłacę.

To mówiąc, chwyciła zasłonę89, pas ścisnęła i wybiegła, drzwi za sobą zamykając z hałasem.

Od rana dla wygody przeodziała się znów po kobiecemu i pięknie jej w tym było.

Henryk Otyły wstał.

— Szatan nie baba — rzekł — ale żeby w Lignicy dla was tysiąc grzywien znalazła, wierzyć mi się nie chce.

Rozdział VII

W ciągu niewielu godzin, które na zamku lignickim spędziła, Mina się już dobrze z ludźmi obeznała. Ująć sobie potrafiła kilku z niemieckiej starszyzny, rozmówiła się z kasztelanem zamkowym, poznała z ochmistrzem, dostała języka od Dorenowej.