— Ludku, bracie! Źle czynicie, mówię wam! Dla dziewki ojca w mogile pocieszyć nie chcecie utoczoną krwią... Hejże! hej!...
— Słowom rzekł — mruknął Ludek. — Nie mogę...
— Druhów wam teraz trzeba, a nieprzyjaciół sobie robicie! — szydersko261 dodał Doman. — Rozumu nie macie...
Spojrzeli sobie w oczy, Ludek się hamując powtórzył raz jeszcze:
— Nie mogę...
Doman się zerwał już iść.
— Nie zechcecie dać po dobrej woli, to ją kiedyś wezmę siłą...
— A my siłą będziem bronić...
— A no!
— A no!